W kolejnych miesiącach Marek przeszedł operację usunięcia węzła chłonnego oraz radioterapię. Pojawiały się kolejne rozpoznania, w tym przerzuty do węzłów zaotrzewnowych, co potwierdziły badania PET. W styczniu 2026 roku wdrożono kolejną serię naświetlań. Jednocześnie jego organizm wymaga stałego wsparcia – od początku 2025 roku konieczne są regularne przetoczenia krwi, które pozwalają utrzymać podstawowe funkcje, ale nie zatrzymują choroby. Narastająca niedokrwistość powoduje osłabienie i ogranicza codzienne życie.
Choroba wpłynęła na każdy aspekt codzienności. Marek musiał zrezygnować z pracy, a opiekę nad nim sprawuje żona, która jednocześnie zajmuje się swoją niesamodzielną mamą. Najtrudniejsza pozostaje niepewność – brak jednego źródła choroby oznacza brak jasno określonego kierunku leczenia i stałe ryzyko kolejnych zmian. Mimo tego Marek stara się zachować kontakt z tym, co było dla niego ważne – pasją do podróży i architektury, które dziś mają inny, bardziej refleksyjny wymiar. W tej sytuacji kluczowa jest ciągłość leczenia – regularne badania, wizyty i transfuzje. Każde wsparcie pozwala tę ciągłość utrzymać i daje możliwość działania tam, gdzie nie można pozwolić sobie na zwłokę.






