Kolejna wizyta w Szczecinie
Styczeń 23, 2018
Marzec 8, 2018

Moja historia: Diagnoza

 

W pewnym wieku zaczynamy kreować swój plan na życie. Zawsze jest to piękna przyszłość. Nie dopuszczamy do siebie informacji, że w jednym momencie może wszystko się zmienić.

I tutaj pojawia się właśnie słowo “diagnoza”! Zawsze gdy o tym piszę, to drżą mi ręce. Przypomina mi się sytuacja, gdy dowiedziałem się o swojej chorobie. W pokoju lekarz, tata i ja. Smutny głos wypowiedział “Ziarnica złośliwa IV stopnia”. Nie spojrzał na mnie, patrzył tylko tata. Człowiek, który nigdy się niczego nie bał, ale nagle, w tym jednym momencie, zerkał jakby ktoś wbił mu nóż w samo serce.

Choć usłyszałem takie słowa, to nie uroniłem łzy. Siedziałem spoglądając w ścianę. Wtedy zadzwonił mój przyjaciel i zapytał, czy mam możliwość przyjechać, aby wspólnie wybrać się na turniej piłkarski. To właśnie wtedy wszystko zrozumiałem. Dotarła do mnie “diagnoza”. Zacząłem płakać, gdyż zdałem sobie sprawę z tego, że mój cały plan runął i dzieje się coś strasznego.

Niebieska ściana, to jedyne co widziałem przez kolejne dni. Nie chciałem patrzeć na nikogo, bo przecież mój plan runął. W takich momentach odrzucasz wszelką pomoc. Lekarze mówili, że jest duża szansa na przeżycie, lecz ja w tej chwili umierałem w swojej głowie.

“Kto się poddaje kona” takie słowa możemy usłyszeć w piosence O.S.T.R – Diagnoza. I to prawda, bo gdybym nie zrozumiał tego, że muszę walczyć, to nigdy nie przeczytalibyście tych słów.